środa, 15 sierpnia 2012

Przy okazji święta

Dzisiaj, dnia 15 sierpnia roku pańskiego 2012 obchodzimy podwójne święto, które w przedziwnych dziejach narodu polskiego jest ze sobą trwale połączone. Mowa tu o Wniebowzięciu NMP i rocznicy, już dziewięćdziesiątej drugiej, zwycięskiej dla Polaków Bitwy Warszawskiej, znanej szerzej pod nazwą Cudu nad Wisłą. Można by długo pisać o bohaterstwie polskich żołnierzy, o związanych z tym wydarzeniem bohaterach, choćby o księdzu Ignacym Skorupko. Jednak dziś nie zabraknie na pewno głosów w tej tonacji, ja natomiast chciałbym skupić się na czymś innym.
Mianowicie postanowiłem zafundować Wam, drodzy Czytelnicy, którzy - jak głęboko wierzę - istniejecie, trochę prawdy historycznej.

Chodzi tu mianowicie o rolę lidera frakcji rewolucyjnej Polskiej Partii Socjalistycznej w owych wydarzeniach, czyli nikogo innego jak marszałka Józefa Piłsudskiego. Istnieje dużo hipotez potwierdzonych wieloma dokumentami na temat jego działalności agenturalnej podczas I Wojny Światowej, ale gwoli ścisłości powiemy sobie dziś o tym, w jaki sposób marszałek przywłaszczył sobie zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, komu tak naprawdę je zawdzięczamy oraz co stało się później z prawdziwymi ojcami tego sukcesu.

Otóż marszałek Józef Piłsudski dnia 12 sierpnia 1920 roku, złożył na ręce premiera Witosa rezygnację ze stanowiska Naczelnego Wodza. Premier, kierując się rozsądkiem i troską o morale żołnierzy zachował w tajemnicy ową dezercję marszałka przed najważniejszą bitwą. Ponadto, Piłsudski na pytanie Witosa "Cóż mam teraz zrobić?" miał odpowiedzieć "Co Pan uważa za słuszne". Natomiast istnieje podobno(podobno, gdyż w internecie nie mogłem tego nigdzie znaleźć) wpis z ksiąg parafialnych mówiący o tym, że dnia 15 sierpnia roku pańskiego 1920, Józef Klemens Piłsudski podawał do chrztu syna Stefanii i Stanisława Minkiewiczów w Puławach, a więc 112 km od bitwy.

Natomiast zwycięstwo zawdzięczamy wojskowemu geniuszowi generała Rozwadowskiego, który nawet o tym nie wiedząc, po rezygnacji Piłsudskiego został szefem Sztabu. On to wygrał tę bitwę, czego dowodem są chociażby podpisy pod wszystkimi rozkazami.

Cóż jednak się stało z generałem, a także z pozostałymi członkami sztabu po bitwie?

Podczas przewrotu majowego, będącego w rzeczywistości zamachem stanu, gen. Rozwadowski został dowódcą obrony Warszawy przed zwolennikami marszałka, których traktował jako zwykłych buntowników. Niestety, z powodu liczebnej przewagi buntowników, nie udało się obronić legalnego rządu i władzę przejął Piłsudski. Nie omieszkał on rozprawić się z generałami: Rozwadowskim, Zagórskim, Jaźwińskim i Tarnawa-Malczewskim, osadzając ich w więzieniu w Antokolu. Oficjalnie za przestępstwa natury kryminalnej, nieoficjalnie zaś powodem uwięzienia generała Rozwadowskiego miała być wypowiedź marszałka: "Bo Bitwę warszawską wygrałem ja"

Po wyjściu z więzienia, w którym panowały bardzo ciężkie warunki, generał podupadł na zdrowiu i wkrótce zmarł. Istnieją dowody na to, że będąc w areszcie został otruty pokrojonym włosiem końskim, co spowodowało owrzodzenie jelit. Ówczesne władze zabroniły wykonania sekcji zwłok.

Niestety, dobre imię wielkiego dowódcy, jakim niewątpliwie był Tadeusz Rozwadowski jest nadal szkalowane. W filmie Jerzego Hoffmana "Bitwa Warszawska 1920" wszystko zostało postawione do góry nogami, a szczytem bezczelności i fałszu jest scena, w której marszałek przedstawia swój(de facto Rozwadowskiego) plan ataku na tyły wojsk bolszewickich, a generał Rozwadowski tchórzliwie pyta: "Panie Marszałku, czy to nie zbyt wielkie ryzyko?" Po obejrzeniu tej sceny miałem ochotę wyjść z kina.

Szkoda, że obchody tego zwycięstwa nie są obchodzone choćby tak hucznie jak rocznica wyrżnięcia elit intelektualnych i zburzenia Warszawy, czyli obchody 1 sierpnia. Mam tylko nadzieję, że dzisiejsze święto nie przysłuży do podsycania klimatu antyrosyjskiego. O tym jak ważne są w dzisiejszych czasach stosunki polsko-rosyjskie będzie kolejny tekst.

Cześć i Chwała Najświętszej Maryi Pannie i bohaterskim Obrońcom Warszawy przed bolszewicką zarazą!

1 komentarz:

  1. Tekst bardzo dobry, w erze kiedy w około mamy wszędzie manipulacje, a głównym źródłem wiedzy jest wikipedia prawda historyczna jest w cenie. Abstrahując od tematu, przypomniały mi się okrzyki antykomunistyczne za czasów FMZ wymierzone w CMRev. Z tego co pamiętam to Ty bardzo lubiłeś mówić, jak ktoś przechodził do Rewolucji, że zdrajca i, że cały czas "Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę". Humor od razu się poprawia :)

    OdpowiedzUsuń